środa, 22 października 2014

Auberon - broszka maska (shibori silk mask brooch)

W końcu udało mi się zrobić coś nowego z wykorzystaniem własnoręcznie plisowanego jedwabiu. Motyw to połączenie moich ulubionych tematów: zoomorficznego i  twarzy-maski. Pracę dedykuję Anyi.Es, która pozytywnie zaraża mnie różnymi rewelacyjnymi technikami.
Szkoda, że dzisiaj tak ponuro. Trudno było zrobić jakieś ciekawe fotki - może kiedyś powtórzę sesję.
Materiały: splisowany jedwab "shibori silk" (DIY - z własnego eksperymentu), koraliki różnego rodzaju, masa perłowa, drobne kamyczki, własnoręcznie rzeźbiona maska FIMO. Całość na filcowym podkładzie z małym dodatkiem sutaszu.

środa, 15 października 2014

Shibori silk ribbon DIY - wyniki eksperymentu vol.2

Projekt DIY shibori silk ribbon (czyli zrób sobie własną jedwabną wstążkę shibori) uważam za zakończony z sukcesem. Tutaj pisałam o pierwszych kotach za płoty. Po odwinięciu jedwabiu z rury ukazały się drobne, bardzo zgrabne plisy. Nie są takie regularne i doskonałe jak w oryginalne, ale dzięki temu dają bardziej artystyczny efekt. Ja przynajmniej jestem z tego bardzo zadowolona.

Pozostała mi jeszcze druga część do plisowania. Myślami jestem już daleko - co by tu z tego gotowca wykombinować?
Plisy całkiem zgrabnie się układają....
i na koniec moje ulubione zdjęcie - plisy w zbliżeniu

Shibori ribbon DIY eksperyment vol.1



Już dawno chciałam przystąpić do eksperymentu wyprodukowania własnej shibori ribbon. Z czasem jest krucho, ale dzisiaj się udało powalczyć. Zaopatrzyłam się w jedną z plastikowych rur budowlanych, taśmę malarską, dratwę i kawałek jedwabiu (rzecz najważniejsza). Teorię znałam, skrótowo: opleść jedwab na rurze i splisować. Proste, prawda ;-))?
Przystąpiłam z zapałem do pracy ale ciągle coś było nie tak - jedwab się ślizgał, sznurek uciekał, Młodszy pchał się, wyrywał aparat i wsadzał paluchy. Dodatkowo wchodził na stół i koniecznie chciał żeby mama go ratowała z opresji, a przecież mam tylko 2 ręce, z czego obie akurat zajęte.
Po kilku próbnych owinięciach i pierwszych plisach wiedziałam, że dobrze się to nie skończy.
Nie obyło się bez sporej dawki nerwów, które skończyły się ciśnięciem rury z impetem o podłogę....i trzeba było zaczynać od nowa. Ale to dopiero, jak dobrze ochłonęłam.
Do drugiej próby podeszłam już z innym materiałem. Zamiast sznurka - nić dentystyczna. Lekko elastyczna dobrze trzymała i dobrze się ją przesuwało na rurze.
Pierwszy krok - przytrzymać sobie kawałek jedwabiu taśmą malarską, obwiązać bardzo mocno nicią i zaczynamy owijanie w miarę równych odstępach.
Po kilku zakrętach zaczynamy plisowanie. Od dołu przesuwamy paznokciami nić dentystyczną ku górze. Jedwab pomiędzy kolejnymi zwojami nici tworzy małe plisy. Nie będą one regularne, ale mam nadzieję dadzą fajny efekt.


 Kolejne plisy dociskamy do poprzednich...i tak w koło Macieju....
 Praca mozolna i wymagająca cierpliwości. Dobra szkoła dla mojego charakterku.
 ...owijamy, owijamy aż....zabraknie jedwabiu lub zabraknie nici (jak w moim przypadku)...
Plisy trzeba jakoś utrwalić, wymyśliłam więc, że potraktuję je parą z gotującego się garnka, ale gotująca woda strasznie chlapała i zaraz mi się wszystko na dole zamoczyło.
Przy gotowaniu rura uległa zdeformowaniu, a szkoda, myślałam że produkt będzie wielorazowy :-( Po wyjęciu z kąpieli nie wytrzymałam, skoro się zamoczyło to polałam całość wrzątkiem i zaraz po tym wyniosłam na zewnątrz, żeby się schłodziło. Tak naprawdę optymalnie by było potraktować zwój parą i potem przesuszyć chłodnym powietrzem  - potrzebna by była rura z jakimiś otworami dla lepszej wentylacji. Przynajmniej tak mi się wydaje :-P
Na rezultat (udany lub nieudany) będziecie musieli poczekać :P
Sama jestem ciekawa co z tego wyjdzie, jak w końcu wyschnie(?) A czy i jak wyschnie...zobaczymy...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...