środa, 15 października 2014

Shibori ribbon DIY eksperyment vol.1



Już dawno chciałam przystąpić do eksperymentu wyprodukowania własnej shibori ribbon. Z czasem jest krucho, ale dzisiaj się udało powalczyć. Zaopatrzyłam się w jedną z plastikowych rur budowlanych, taśmę malarską, dratwę i kawałek jedwabiu (rzecz najważniejsza). Teorię znałam, skrótowo: opleść jedwab na rurze i splisować. Proste, prawda ;-))?
Przystąpiłam z zapałem do pracy ale ciągle coś było nie tak - jedwab się ślizgał, sznurek uciekał, Młodszy pchał się, wyrywał aparat i wsadzał paluchy. Dodatkowo wchodził na stół i koniecznie chciał żeby mama go ratowała z opresji, a przecież mam tylko 2 ręce, z czego obie akurat zajęte.
Po kilku próbnych owinięciach i pierwszych plisach wiedziałam, że dobrze się to nie skończy.
Nie obyło się bez sporej dawki nerwów, które skończyły się ciśnięciem rury z impetem o podłogę....i trzeba było zaczynać od nowa. Ale to dopiero, jak dobrze ochłonęłam.
Do drugiej próby podeszłam już z innym materiałem. Zamiast sznurka - nić dentystyczna. Lekko elastyczna dobrze trzymała i dobrze się ją przesuwało na rurze.
Pierwszy krok - przytrzymać sobie kawałek jedwabiu taśmą malarską, obwiązać bardzo mocno nicią i zaczynamy owijanie w miarę równych odstępach.
Po kilku zakrętach zaczynamy plisowanie. Od dołu przesuwamy paznokciami nić dentystyczną ku górze. Jedwab pomiędzy kolejnymi zwojami nici tworzy małe plisy. Nie będą one regularne, ale mam nadzieję dadzą fajny efekt.


 Kolejne plisy dociskamy do poprzednich...i tak w koło Macieju....
 Praca mozolna i wymagająca cierpliwości. Dobra szkoła dla mojego charakterku.
 ...owijamy, owijamy aż....zabraknie jedwabiu lub zabraknie nici (jak w moim przypadku)...
Plisy trzeba jakoś utrwalić, wymyśliłam więc, że potraktuję je parą z gotującego się garnka, ale gotująca woda strasznie chlapała i zaraz mi się wszystko na dole zamoczyło.
Przy gotowaniu rura uległa zdeformowaniu, a szkoda, myślałam że produkt będzie wielorazowy :-( Po wyjęciu z kąpieli nie wytrzymałam, skoro się zamoczyło to polałam całość wrzątkiem i zaraz po tym wyniosłam na zewnątrz, żeby się schłodziło. Tak naprawdę optymalnie by było potraktować zwój parą i potem przesuszyć chłodnym powietrzem  - potrzebna by była rura z jakimiś otworami dla lepszej wentylacji. Przynajmniej tak mi się wydaje :-P
Na rezultat (udany lub nieudany) będziecie musieli poczekać :P
Sama jestem ciekawa co z tego wyjdzie, jak w końcu wyschnie(?) A czy i jak wyschnie...zobaczymy...

6 komentarzy:

  1. Musiałam posiłkować się Google, żeby dowiedzieć się kto zacz ten (ta, to) shibori ribbon :) - a mogłam po prostu sięgnąć do Twojego wcześniejszego posta. Matko moja! Ile Ty masz cierpliwości! Uparciuch jesteś! Nie rozumiem więc, dlaczego w opisie Twojej osoby wystąpiło słowo "niecierpliwa", chyba jakaś karygodna pomyłka, chochlik to sprawił. Czekam więc na finisz. Życzę, żeby eksperyment się powiódł. Już widzę, oczyma wyobraźni, te piękne sutaszowe owady spowite jedwabiem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Milenko, nie jestem pewna rezultatów, mam tylko cichą nadzieję, że coś z tego będzie. Co do cierpliwości - brakuje mi jej. Dobrze, że nie widać tu tej akcji z rurą, gdyby ktoś był na drodze, mógłby zdrowo oberwać, tak szybko leciała. Poszłam wściekła się wyżyć do łazienki na praniu ręcznym i dopiero wtedy mogłam podjąć kolejną próbę.

      Usuń
    2. ...z Twojego opisu "uparciuch" bardzo pasuje.....jak się zawezmę to potrafię być w tym bardzo cierpliwa, ale to tylko pochodna bycia upartym.

      Usuń
  2. Ożeż w mordę! Muszę spróbować. :D Myślałam ze farbowałaś po nałożeniu jedwabiu na wałek, z plisowaniem ufarbowanej tkaniny- super patent. :)
    Efekt niemożliwy!!!! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj, widzę tu osóbkę działającą tak emocjonalnie jak ja ;-) Coś zacząć i rzucić o podłogę jak nie wyjdzie ;-) zupełnie jakbym widziała siebie...
    Ale warto było!!! Efekt R E W E L A C Y J N Y !!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj, widzę tu osóbkę działającą tak emocjonalnie jak ja ;-) Coś zacząć i rzucić o podłogę jak nie wyjdzie ;-) zupełnie jakbym widziała siebie...
    Ale warto było!!! Efekt R E W E L A C Y J N Y !!!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...