niedziela, 7 grudnia 2014

Oh deer! (deseczka do krojenia/wood burn cutting board)

Coraz bliżej świątecznych klimatów. Kolejna deseczka w klimacie zwierzęcym. Tym razem oparłam się pokusie zaolejowania powierzchni. Przy tak różnych "składakach", po pokryciu olejem deski różnie zmieniały wybarwienie. Korzystniej wyglądają nie zabezpieczone niczym. Przynajmniej przez chwilę się tym nacieszę.  
Za wzór posłużyła XIX w. grafika, źródło: wikimedia.

sobota, 29 listopada 2014

Stay wild (deseczka do krojenia/wood burn cutting board)

Oryginalna praca Olgi


Gdy zobaczyłam TEGO miśka na Pintereście, wiedziałam, że prędzej czy później wyląduje u mnie na desce. Genialna artystka z Rosji - Olga Gamynina (zobaczcie jej prace: tutaj) pozwoliła mi go wykorzystać i nie mogłam przepuścić takiej okazji.

Niedźwiedź się na desce rozbestwił na całego :-) Zapraszam do podziwiania mojego nowego zwierza kuchennego...




Trochę mi zajęło "dzierganie" tych wszystkich kreseczek. Wypalarka odmawiała parę razy posłuszeństwa - jak to dobrze, że mam zagwarantowany dożywotni serwis u męża.

Macham łapką do Was...też udziela Wam się przedświąteczny kociokwik?????

czwartek, 6 listopada 2014

Queen Grimhilde - broszka maska (shibori silk mask brooch)


"In holy lands beneath the sun
where the flowers rise in spring
lives my mother on the holy throne,
she wants to be the queen

The queen over darkness and hate
and creatures of the night
but I will think it's too late
your life goes ever on and on"
(...)
Nie zawsze jestem zadowolona ze swoich prac. Ta jest tego przykładem. Nie do końca odpowiada moim wyobrażeniom, nie wiem nawet czy już jest skończona, czy nie...? Może coś dołożę, może coś przerobię?
(...)
"but she can see deeper in your eyes,
and she can take the illusions in your soul"

(...)


Materiały: ręcznie rzeźbiona maska FIMO, koraliki, szklane oczka, szare perły naturalne, kropla Swarovski, jedwab ręcznie plisowany (DIY)
Światło kiepskie (znowu), może się kiedyś uda zrobić lepsze fotki i wrzucę coś lepszego, może w kompozycji z jakimś ciuchem.
Powtórzyłam niedawno sesję dla Auberona - wrzucam tylko 2 zdjęcia, żeby nie przedobrzać :-)
...tak wygląda na moim ulubionym żakiecie...
 

środa, 22 października 2014

Auberon - broszka maska (shibori silk mask brooch)

W końcu udało mi się zrobić coś nowego z wykorzystaniem własnoręcznie plisowanego jedwabiu. Motyw to połączenie moich ulubionych tematów: zoomorficznego i  twarzy-maski. Pracę dedykuję Anyi.Es, która pozytywnie zaraża mnie różnymi rewelacyjnymi technikami.
Szkoda, że dzisiaj tak ponuro. Trudno było zrobić jakieś ciekawe fotki - może kiedyś powtórzę sesję.
Materiały: splisowany jedwab "shibori silk" (DIY - z własnego eksperymentu), koraliki różnego rodzaju, masa perłowa, drobne kamyczki, własnoręcznie rzeźbiona maska FIMO. Całość na filcowym podkładzie z małym dodatkiem sutaszu.

środa, 15 października 2014

Shibori silk ribbon DIY - wyniki eksperymentu vol.2

Projekt DIY shibori silk ribbon (czyli zrób sobie własną jedwabną wstążkę shibori) uważam za zakończony z sukcesem. Tutaj pisałam o pierwszych kotach za płoty. Po odwinięciu jedwabiu z rury ukazały się drobne, bardzo zgrabne plisy. Nie są takie regularne i doskonałe jak w oryginalne, ale dzięki temu dają bardziej artystyczny efekt. Ja przynajmniej jestem z tego bardzo zadowolona.

Pozostała mi jeszcze druga część do plisowania. Myślami jestem już daleko - co by tu z tego gotowca wykombinować?
Plisy całkiem zgrabnie się układają....
i na koniec moje ulubione zdjęcie - plisy w zbliżeniu

Shibori ribbon DIY eksperyment vol.1



Już dawno chciałam przystąpić do eksperymentu wyprodukowania własnej shibori ribbon. Z czasem jest krucho, ale dzisiaj się udało powalczyć. Zaopatrzyłam się w jedną z plastikowych rur budowlanych, taśmę malarską, dratwę i kawałek jedwabiu (rzecz najważniejsza). Teorię znałam, skrótowo: opleść jedwab na rurze i splisować. Proste, prawda ;-))?
Przystąpiłam z zapałem do pracy ale ciągle coś było nie tak - jedwab się ślizgał, sznurek uciekał, Młodszy pchał się, wyrywał aparat i wsadzał paluchy. Dodatkowo wchodził na stół i koniecznie chciał żeby mama go ratowała z opresji, a przecież mam tylko 2 ręce, z czego obie akurat zajęte.
Po kilku próbnych owinięciach i pierwszych plisach wiedziałam, że dobrze się to nie skończy.
Nie obyło się bez sporej dawki nerwów, które skończyły się ciśnięciem rury z impetem o podłogę....i trzeba było zaczynać od nowa. Ale to dopiero, jak dobrze ochłonęłam.
Do drugiej próby podeszłam już z innym materiałem. Zamiast sznurka - nić dentystyczna. Lekko elastyczna dobrze trzymała i dobrze się ją przesuwało na rurze.
Pierwszy krok - przytrzymać sobie kawałek jedwabiu taśmą malarską, obwiązać bardzo mocno nicią i zaczynamy owijanie w miarę równych odstępach.
Po kilku zakrętach zaczynamy plisowanie. Od dołu przesuwamy paznokciami nić dentystyczną ku górze. Jedwab pomiędzy kolejnymi zwojami nici tworzy małe plisy. Nie będą one regularne, ale mam nadzieję dadzą fajny efekt.


 Kolejne plisy dociskamy do poprzednich...i tak w koło Macieju....
 Praca mozolna i wymagająca cierpliwości. Dobra szkoła dla mojego charakterku.
 ...owijamy, owijamy aż....zabraknie jedwabiu lub zabraknie nici (jak w moim przypadku)...
Plisy trzeba jakoś utrwalić, wymyśliłam więc, że potraktuję je parą z gotującego się garnka, ale gotująca woda strasznie chlapała i zaraz mi się wszystko na dole zamoczyło.
Przy gotowaniu rura uległa zdeformowaniu, a szkoda, myślałam że produkt będzie wielorazowy :-( Po wyjęciu z kąpieli nie wytrzymałam, skoro się zamoczyło to polałam całość wrzątkiem i zaraz po tym wyniosłam na zewnątrz, żeby się schłodziło. Tak naprawdę optymalnie by było potraktować zwój parą i potem przesuszyć chłodnym powietrzem  - potrzebna by była rura z jakimiś otworami dla lepszej wentylacji. Przynajmniej tak mi się wydaje :-P
Na rezultat (udany lub nieudany) będziecie musieli poczekać :P
Sama jestem ciekawa co z tego wyjdzie, jak w końcu wyschnie(?) A czy i jak wyschnie...zobaczymy...

czwartek, 28 sierpnia 2014

Pleats please - shibori ribbon (własna wstążka shibori bez farbowania?)

Zachorowałam, jak zobaczyłam u Ani pięknego owadziego stwora. Tematyka bliska memu sercu, a na zabój zakochałam się w zastosowanym u niej materiale - wstążce shibori - ach! co za kolory. Oczyma wyobraźni już widzę nowe broszki z maskami w takiej oprawie. Mrrrrrr!
źródło: Pinterest
Szybki ogląd na sprawę - trudno kupić w Polsce...
Znalazłam sklep, ale aktualnie "wyszły" już wszystkie pasujące mi kolory. Technika stosowania wstążki shibori i haftu koralikowego szerzy się jak zaraza, więc i chętnych do zakupu nie brakuje. A oto co można wyczarować:
źródło: blog Ani,cudna owadzia piękność o której pisałam wyżej
źródło: Pinterest - piękna praca w hafcie koralikowym i shibori ribbon
Może to i dobrze, znając mój słomiany zapał obkupiłabym się, a potem się zastanawiała, co z tym fantem zrobić?
Poza tym koszt metra tego jedwabiu zwala z nóg (niezły biznes ktoś robi). Za kawałek 10cm x 10cm płaci się prawie 8zeta - policzcie sobie szybko ile kosztuje 1 mb tkaniny o szerokości 140 cm (prawie 1120zł !!!).
Pełna konsternacja - wyleczyłam się z kupna oryginału, zaczęłam kombinować.
Metr pięknego jedwabiu w kolorze ecru kosztuje ok 40zł za 145cm (taką ofertę znalazłam na szybko:
http://www.tkaniny-sklep.com.pl/pl/p/Tkanina-jedwabna%2C-jedwab-naturalny/344).
Ale bawić się w farbowanie????? Może innym razem...Pomysł na nowy wpis będzie jak znalazł ;-))
Poszperałam w necie za technikami plisowania - no przecież nie może to być takie skomplikowane!
Idąc po nitce (hand pleating silk, shibori technique, fortuny pleating, mushroom pleating) do kłębka, trafiłam na bardzo ciekawą stronę - można wykorzystać jedwab pozyskany z krawatów na wyprodukowanie własnych wstążek shibori:
http://www.dharmatrading.com/gifts/shibori-necktie-and-hankie.html
tu nieco o technice arashi shibori:
http://momijistudio.blogspot.com/2014/05/arashi-shibori.html
Nic, tylko lecieć do pierwszej lepszej szmaciarni i kupić nawiązkę starych, jedwabnych krawatów po kilka zł/szt. Leniwa jednak jestem, poszperałam więc na alledrogo i kupiłam kilka apaszek jedwabnych już zafarbowanych w ciekawych kolorach. Może farbowanie nie jest takie piękne jak w oryginale, ale za to na zakupy poszła "szalona" kwota 12zł za kawałek 175cmx25cm i 14 zł za kawałek 185cmx25cm + przesyłka listem. Rezultaty eksperymentów niebawem (mam nadzieję)...
Do miłego!

poniedziałek, 23 czerwca 2014

Le porc - deseczka do krojenia (wood burn cutting board)


Wypalanie w drewnie o tyle mi się nie nudzi, że za każdym razem mogę wykorzystać nowy wzór. Podobnie jak w wersji Le Beouf (nie mylić z Beowulf hyhy) za wzór posłużyła XIXw. francuska grafika. 
Voilà...


sobota, 7 czerwca 2014

Le beouf - deseczka do krojenia (wood burn cutting board)

Tak już mam, gdy złapię falę, daję się ponieść. Ciekawe co będzie po tym jak wypalanie w drewnie mi się znudzi?
Kolejna deseczka w kolekcji "The Butcher Shop". Znalazła już dobry dom. Dobrze, że przyjaciółka lubi dostawać moje wytwory.
Wszystkiego NAJ NAJ Kaśku!
rzut oka na detal
Za wzór posłużyła francuska XIXw. grafika rozbioru mięsa wołowego.
  Dobrego dnia!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...